Prokrastynacja czy nuda? O tym, że „nicnierobienie” też ma sens

Czy odkładanie spraw na później to zawsze coś złego? A może to, co nazywamy prokrastynacją, to w rzeczywistości głęboka potrzeba odpoczynku, ciszy i refleksji? W tym odcinku Misji na Marsa razem z psycholożką Agatą Dominik, rozbrajamy mit produktywności i bierzemy pod lupę… nudę. W towarzystwie Marcina FurmańskiegoKrzysztofa Janosia to spotkanie pełne inteligentnego humoru, uważności i przewrotnych pytań.

Nie spodziewaj się „10 sposobów, jak przestać odkładać rzeczy na później”. To raczej podróż w głąb: co jeśli nuda to sygnał, że jesteśmy za bardzo zanurzeni w „muszę”? A prokrastynacja – sprzeciw wobec nadmiaru bodźców?


W tym odcinku usłyszysz m.in.:

🌀 Dlaczego nuda może być sprzymierzeńcem kreatywności, nie jej wrogiem.

🌀 Jak różnicować odraczanie z lęku od prokrastynacji, która sygnalizuje przeciążenie.

🌀 Czy istnieje nuda egzystencjalna – i dlaczego warto jej nie przeganiać od razu telefonem w ręku.

🌀 Jak kultura efektywności i „działania dla działania” wpływa na nasze poczucie własnej wartości.

🌀 Dlaczego niektóre osoby nienawidzą bezruchu – i czego to może nas o nich nauczyć.


3 ciekawostki, które zmieniają spojrzenie na prokrastynację:

  1. Prokrastynacja to nie lenistwo, tylko emocje
    Badania pokazują, że odwlekanie zadań wynika najczęściej z trudnych emocji, takich jak lęk przed porażką, perfekcjonizm lub brak poczucia sensu. To mechanizm radzenia sobie – choć niekoniecznie skuteczny.
  2. Nuda zwiększa kreatywność
    W eksperymentach psychologicznych osoby, które przez kilka minut wykonywały nudne zadania (np. przepisywanie numerów z książki telefonicznej), potem tworzyły bardziej oryginalne rozwiązania problemów. Cisza w głowie sprzyja „iskrze”.
  3. Odwlekanie może być… intuicyjne
    Niektórzy badacze uważają, że prokrastynacja to forma nieuświadomionej autoregulacji. Jeśli odwlekasz coś, co teoretycznie powinno być ważne – może Twoje ciało lub emocje wiedzą coś, czego Ty jeszcze nie zrozumiałeś?

Dlaczego warto tego posłuchać?

Bo zamiast batów motywacyjnych, dostaniesz przestrzeń na zrozumienie siebie. Ten odcinek to antidotum na FOMO, wszechobecną narrację „musisz więcej” i iluzję, że „czas wolny” musi być produktywny.

Jeśli czujesz, że nie ogarniasz – to świetnie. Bo może właśnie wtedy zaczyna się prawdziwe „bycie”.

Inne odcinki